Mikrocelebryci
Obejrzałem niedawno prezentację Kuby Filipowskiego i Adama Zygadlewicza dotyczącą mikrocelebrytów. (Mam wrażenie, że chłopaki z Netguru, są osobami, które najczęściej używają tego terminu w Polsce).
Kim jest mikrocelebryta? To osoba, która cieszy się dużą popularnością w niewielkiej grupie. To tak w skrócie.
Prezentację oglądałem po przeczytaniu tekstu, o którym pisałem wcześniej. Problem, który mnie ostatnio trapi dotyczy wpływu jaki mogą mieć mikrocelebryci (”ludzie huby”) na innych.
Oglądając prezentację miałem wrażenie, że Kuba i Adam starają się przekonać, że mikrocelebryci mają duży wpływ na innych. Stawiają równocześnie znak pomiędzy popularnością, a wpływem. To z kolei stoi w sprzeczności z badaniami Wattsa. Wydaje mi się, że chłopaki z Netguru próbują znaleźć prostą receptę na coś, co wcale proste nie jest: Wystarczy znaleźć mikrocelebrytę, nakłonić go żeby napisał dobrze o naszym produkcie, albo umieścił reklamę na swoim blogu i gotowe. Osiągamy sukces, niewielkim kosztem. Marzenie każdego marketera. Zresztą jeden z serwisów Netguru - Flaker ma temu służyć. Ma pomóc w odnalezieniu mikrocelebrytów.
Na ten problem zwróciła również uwagę lavinka w jednym z komentarzy na blogu Yashke. Kuba po części przyznał jej rację w kolejnym komentarzu, ale mam wrażenie, że sądzi, że ten wpływ jest znaczny.
Stoję po przeciwnej stronie barykady. Owszem, mikrocelebryci mogą mieć wpływ na innych. Mniejszy lub większy. Nie sądzę jednak, aby to było takie proste, jak sugeruje Kuba i Adam. Wszystko jest wypadkową wielu czynników. Ponadto nie potrafimy jeszcze zidentyfikować wszystkich czynników. Watts idzie nawet dalej ponieważ uważa, że wykorzystywanie wpływowych ludzi, w celu osiągnięcia sukcesu jest skazane na porażkę:
(…)last year, Watts demonstrated that even the breakout success of a hot new pop band might be nearly random. Any attempt to engineer success through Influentials, he argues, is almost certainly doomed to failure.
Posted on marzec 1st, 2008 od Przemek Komorowski
Filed under: marketing, społeczności, wpływ społeczny
przede wszystkim prezentacja jaka była każdy widzi. miała na celu zaznaczenie interesującego moim zdaniem tematu. twierdzę, że istnienie mikrocelebrytów to naturalna reakcja na internet w którym można aktywnie uczestniczyć. niektórzy uczestniczą w nim aktywniej niż inni i na wielu płaszczyznach.
teza, że mając w ręku mikrocelebrytów mamy wszystko, żeby wygrać marketingowo jest nieprawdziwa (ale my też takiej nie stawiamy) ale umiejętność sprytnego dotarcia do mikrocelebrytów to jeden z kroków który z pewnością pomoże niejednej kampanii.
flaker jednak jest przede wszystkim dla ludzi którzy odkryli fajność internetu w którym ludzie tworzą i polecają sobie ciekawą treść. na to stawiamy.
Ja nie neguję istnienia mikrocelebrytów. Podważam wiarę w to, że działania marketingowe nastawione na ich pozyskanie i wykorzystanie w kampaniach marketingowych przyniosą szybki i pozytywny efekt. Niestety tym mamią marketerzy swoich klientów, roztaczając cudowne wizje sukcesu.
Nie wiązałbym również istnienia mikrocelebrytów z pojawienie się internetu. Tacy ludzie istnieli również w czasach “przed internetowych”. Dzięki sieci jest jednak łatwiej znaleźć takich ludzi.
To co napisałeś teraz o Flakerze, mnie zdziwiło. Moim zdaniem stawiacie na to, żeby ludzie pokazali swoją aktywność w sieci, a nie na odkrywanie i polecanie sobie ciekawych treści.
Oczywiście Flaker może pomagać w odkrywaniu i polecaniu treści, ale nie jest to dla mnie funkcja prymarna.